Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/reformada.to-maslo.wielun.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
uściła

jaki można dostać w nagrodę za dwadzieścia lat służby. Postrzelony w górną część klatki

uściła

Montgomery walczył z miejscową policją, uznał Sancheza za samot¬
incydent otwierał stare rany. Przejrzał ten artykuł. Otwarte rany, krwawiące serca. Boże,
Rainie czuła, że głowa jej pęka. O mało nie zaczęła odruchowo masować sobie skroni, ale
powiedział jej wszystkiego.
Danny’ego. Godziła się więc bez oporów na pomoc takiego obserwatora i eksperta.
Rainie się nachmurzyła.
nieznajomych. – Nagle w jego głosie zabrzmiała złość. – Miałem telefony od dwóch
– Jeden beznadziejny szeryf i dwoje niedouczonych funkcjonariuszy – mamrotał pod
vana dwadzieścia cztery godziny przed odnalezieniem jej skatowanego
w poszukiwaniu męża dla swoich córek? - zapytała z uśmiechem.
rocznicy życia w trzeźwości.
prosto na Rainie, jakby potakując słowom jej towarzysza. Idź już, odejdź, zanim jeszcze
pomocą której rozpatrują osobowość każdego ucznia jako potencjalnego przestępcy.
- Nie wiem.

przystojny kolega z zajęć z literatury angielskiej. I to bardzo dobrze. Wystarczy, że będzie

kiedy mecz toczy się gdzie indziej. Bentz ma kłopoty. Widzi duchy, do cholery. A teraz
Nagły chłód nie zapowiadał nadejścia ducha.
– Idiota – mruknął, idąc do Sydney Hall, dwupiętrowego betonowego budynku o wdzięku
– Dzięki – mruknął Bentz. – Zrób coś dla mnie. Dowiedz się czegoś o bracie. Fernando
do Meksyku.
zdoła wycisnąć z niej informacje, a jednocześnie psychopatka wyrzuci z siebie gniew.
Wentylator przeganiał gorące powietrze z jednego końca sypialni w drugi, hałasując tak głośno, że ledwie słyszała telewizor, w którym właśnie pokazali Josha Bandeaux na dorocznym balu policjantów. Wpatrywała się w ekran. Przystojny kutas. Diabelnie seksowny. Tak, i martwy jak Bella Lugosi. Ta myśl sprawiła jej przyjemność. Ubrany w czarny smoking od znanego projektanta i koszulę, która nie wymagała krawata, Bandeaux trzymał w ręce kieliszek i uśmiechał się uwodzicielsko do kamery. Jezu, jak on lubił światła reflektorów. Niewiele kobiet w Savannah zdołało się oprzeć temu uśmiechowi. Sugar pomyślała, że miał w sobie coś szatańskiego. Nalała sobie kolejnego drinka. Czuła jak zimna wódka spływa do gardła i wybucha płomieniem w żołądku. Wzdrygnęła się na myśl, że Caitlyn Montgomery poślubiła to monstrum. A wszystko dlatego, że Caitlyn była naiwna i na tyle głupia, żeby pozwolić zrobić sobie dziecko. W tych czasach!? Jak to możliwe? Zgadnij! Bandeaux był diabelnie seksowny i wiele kobiet, ona również, chętnie by się z nim zabawiło, ale żadna nie była tak głupia, by za niego wychodzić. Związać się z tym kutasem znaczyło wpakować się w niezłe kłopoty. No i się Caitlyn wpakowała. Nie, żeby Sugar się przejmowała. Zawsze uważała, że Caitlyn nie grzeszy rozumem. Jeśli chodzi o urodę, natura okazała się hojna, ale rozumu to jej poskąpiła. Gładka, biała skóra ślicznotek z Południa, wydatne usta, duże piwne oczy. Caitlyn była wysoka i miała sportową sylwetkę. I do tego świetne cycki. Wspaniałe cycki. Sugar zawsze zwracała uwagę na biust, nie dlatego, że gustowała w kobietach, ale dlatego, że chciała dobrze znać konkurencję. Wszystkie kobiety, nawet te bogate i wysoko postawione, rywalizowały ze sobą. Na ekranie pojawiło się zdjęcie Bandeaux z żoną i córką. Dziecko miało wtedy jakieś półtora roku. Gdyby nie sztuczny uśmiech Caitlyn na tym wyraźnie pozowanym zdjęciu, wyglądaliby na idealną rodzinę. - Gówno, nie idealną! - Sugar wychyliła resztkę wódki. Pogryzła kostkę lodu i zaczęła grzebać w szufladzie komody, gdzie znalazła wystrzałową obcisłą bluzkę bez rękawów. Włożyła ją i wygładziła kilka zmarszczek. Reporter mówił właśnie o podejrzanych okolicznościach śmierci Bandeaux, gdy usłyszała samochód zajeżdżający na podjazd. Furgonetka, sądząc po odgłosie silnika. Kogo diabli niosą? Gderając i zrzędząc, pomyślała, że to pewnie brat złożył jej wizytę. Dickie Ray, ostatnia osoba, którą chciała widzieć. Wyłączyła stary, kiepsko już działający telewizor, przeszła do pokoju gościnnego i zanim brat zaczął się dobijać, otworzyła drzwi. Pod nogami usłyszała ciche warczenie - w połowie pit buli, w połowie labrador, ale za to w stu procentach suka. - Cześć - powiedział Dickie, zezując na psa. Caesarina nie lubiła go. Nigdy go nie lubiła. Znała się na ludziach. - Jest już prawie siódma wieczorem, spóźnię się do pracy. Ja pracuję - przypomniała mu, ostentacyjnie spoglądając na zegarek. Żeby tylko nie wszedł do środka. Gdy już zwali się na kanapę, to będzie tam siedział, godzinami gapiąc się w telewizor, aż wydoi cały sześciopak piwa. Kijem go trzeba będzie wyganiać. Nie był złym facetem, tylko leniwym jak diabli. - I ty to nazywasz pracą? - To uczciwa praca - odpowiedziała.
niedługo będzie musiała się rozstać.
kolejną nieboszczkę. – Zaciągnął się, wypuścił ustami kłąb dymu. – Czyli nic, jeśli mnie
jej w oczy.
budynek – sądząc po wyglądzie, sklepy na dole, biura na górze. I dalej bar, w którym wczoraj
– Może. Na początek trzeba sprawdzić odciski palców i DNA – może zostało coś na
Martinez już szła korytarzem, ale zatrzymała się i spojrzała na Hayesa przez ramię.
– Dzięki – syknął Bentz i wcisnął cholerny aparat do kieszeni.
niestety, nie doczekasz końca.

©2019 reformada.to-maslo.wielun.pl - Split Template by One Page Love